Usnęłam, nawet nie wiem kiedy. Tym razem nie było takiej ciemnej próżni, wręcz przeciwnie miałam nawet przyjemny sen pływałam, chyba w morzu, spokojnie, bez dużym fal po prostu pływałam. Obudziłam się rano, czułam się o wiele lepiej. Tylko z pamięcią trochę gorzej, kilka dni jakby mi uciekło. Rozejrzałam się dookoła, Lucasa nigdzie nie było, zadzwoniłam do pracy, że dzisiaj mnie nie będzie. Jednak okazało się, że się zwolniłam... Sama? A w telefonie miałam numery jakiś lokali, cóż będę musiała później to sprawdzić. Gapiłam się jeszcze chwile w telefon
- Hej - usłyszałam już znajomy mi głos
- Cześć - odpowiedziałam jakby wyrwana z myślenia
- Lepiej Ci? - zapytał podając mi kubek z czymś ciepłym, zaczęłam powoli pić
- Tak, dziękuje, jak tylko będę mogła to Ci się odwdzięczę - powiedziałam dopijając herbatę - Muszę już iść, jeszcze raz za wszystko dziękuje
- Na pewno wszystko dobrze? - zapytał patrząc na mnie dziwnie "Przecież mu nie powiem, że nie pamiętam nic z kilku dni, że nie wiem dlaczego się zwolniłam z pracy i że skoro już to zrobiłam to muszę zacząć myśleć nad restauracją... Nie nie powiem" odtrąciłam od siebie myśli i spojrzałam na niego
- Tak wszystko ok - kiwnęłam głową - Na prawdę muszę iść - wyjęłam kartkę i długopis z torebki ( Nie wiem jakim cudem ona znalazła torebkę xD ) i zapisałam swój numer- Jak będziesz czegoś potrzebować to dzwoń, zazwyczaj odbieram - uśmiechnęłam się i wyszłam z mieszkania. Najpierw poszłam do siebie, ogarnęłam się i przebrałam po czym ruszyłam na spotkania związane z lokalami. O starą pracę, chyba nawet wolałam nie pytać
< Lu?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz