-Ojej, to wspaniale! - powiedziałam starając się wybudzić mój głos, bo był mega zmęczony. A tak naprawdę na wpół już spałam. - To mogłabyś go odprowadzić do mojej matki? Podam Ci adres.
-A daleko mieszka?
-Spacerkiem 20 minut stąd. Kup jakąś najtańszą smycz, ja Ci oddam pieniądze. Dobrze?
-Ok, nie ma sprawy. To zapisz mi tu - Yuki podała mi notatnik i długopis.
Zaczęłam pisać, pamiętałam bezbłędnie, gdy w połowie powieki mi się same zamknęły i zasnęłam.
[...] Obudziłam się. Czułam się wyspana jak nigdy. Koło mnie nikogo nie było. Usiadłam na łóżku i zawołałam pielęgniarkę. Byłam mega głodna.
-Dzień dobry, dobrze się spało?
-Tak, bardzo dobrze. Mogę prosić coś do jedzenia?
-Właśnie chodzi po salach kobieta z obiadami. W czymś jeszcze pomóc?
-Gdzie moje rzeczy?
-W torbie pod łóżkiem. Wyciągnę.
-Dziękuję.- patrzyłam jak miła pani wyciąga folię z moimi rzeczami. Wyciągnęłam pety, ogień i komórkę.
Podeszłam do okna, zapaliłam i spojrzałam na ekran. Dwie wiadomości od Yuki i nieodebrane połączenie od mamy. Właśnie, Yuki! Odblokowałam telefon i spojrzałam na wiadomości. Napisała, że psa odebrała i zdobyła jakoś adres mojej mamy. Podziękowałam i napisałam, że kiedy chce to może mnie odwiedzić. Zadzwoniłam też do mamy i powiedziałam to samo, że może przyjść kiedy chce.
<Yuki?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz