- Zaraz będę. - oświadczyłam
Znowu porwanie. Znowu dziecko. Znowu dziewczynka.
Zaczynam naprawdę się niepokoić. W ostatnim czasie policja wzywała mnie już cztery razy, za każdym razem ofiarą porwania była dziewczynka w wieku 6-10 lat. Zawsze wyczuwałam strach, ciemność i... wodę. Tak. Mulista, brudna woda. Żadnej z nich nie odnaleziono, a psy w najbardziej nieoczekiwanych miejscach traciły ślad. Założyłam buty, prędko wyszłam z mieszkania i zbiegłam po schodach. Podana przez Greg'a, policjanta, który zawsze dzwoni, kiedy mam przyjechać, ulica nie była daleko, więc postanowiłam iść pieszo Gdy dotarłam na miejsce, spostrzegłam niewielki, drewniany domek. Kurwa, dlaczego dzieci ostatnio giną właśnie w tej okolicy? Podeszłam do drzwi i zadzwoniłam. Otworzył mi znajomy policjant.
- Lola! Proszę, wejdź. - powiedział i szerzej otworzył drzwi
Weszłam do niewielkiego przedpokoju, a potem skierowałam się za Greg'iem do salonu. Na kanapie siedziała kobieta. Płakała. A cóż by innego? Też bym płakała, jakby ktoś porwał moje dziecko. Gdybym w ogóle je miała.
- Holly... Jak ktoś mógł... Jakim trzeba być okrutnym... - szeptała, kryjąc twarz w dłoniach
- Witam, jestem Lola. - przedstawiłam się
Policjant gestem wskazał mi, abym usiadła obok niego, a potem oparł się łokciami o kolana.
- Ofiara... - zaczął, a wtedy kobieta rozpłakała się jeszcze bardziej - Przepraszam... Dziewczynka miała 8 lat, nazywała się Holly. Zniknęła dzisiaj około południa, kiedy razem z mamą była na placu zabaw.
Tyle mi wystarczyło. Spojrzałam na leżące na stole rzeczy. Różowa koszulka, pluszak i gumki do włosów. Pierwsza wizja pojawiła się szybciej niż mogłam przypuszczać. Ciemność i cisza, którą od czasu do czasu przerywał jedynie cichy oddech. Strach i czyjaś obecność. I woda. Ta sama, wstrętna woda.
- Dziewczynka żyje. - oznajmiłam, a potem zwróciłam się do policjanta - Znów widzę wodę, porwania na pewno są ze sobą połączone.
Mężczyzna westchnął ciężko i wyprostował się, a potem mruknął coś pod nosem. Nie zrozumiałam jego słów, jednak nie sądzę, aby były do mnie skierowane.
- Czy... Czy odnajdziecie Holly? - zapytała cicho kobieta
- Niech się pani nie martwi, znajdziemy ją całą i zdrową. - odparł Greg
Nie byłabym tego taka pewna, pomyślałam, choć bardzo chciałam, żeby słowa policjanta były prawdą. Zostałam jeszcze chwilę, wysłuchałam kilku ważnych szczegółów, po czym uznałam, że nie będę już potrzebna. Wyszłam z domu i skierowałam się na "swoje" osiedle. Postanowiłam iść przez park.
[...] Siedziałam na ławeczce i rozmawiałam przez telefon z przyjaciółką, przy czym zauważyłam, że zaczyna się już ściemniać, więc postanowiłam wrócić do domu. Kiedy szłam chodnikiem, przyglądałam się idącemu przede mną chłopakowi i zastanawiałam się, gdzie wszyscy ludzie się tak spieszą. Nagle spostrzegłam, że z kieszeni mężczyzny wysuwają się klucze i wypadają na chodnik. Podbiegłam do nich i zabrałam je, a potem dogoniłam właściciela.
- Wypadły Ci. - powiedziałam z uśmiechem, wyciągając do niego rękę ze zgubą
<Jaaaakiś chłopak? :3>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz