Otworzyłam oczy. Wszystko było rozmazane. Mrugnęłam parę razy i obraz przedemną się wyostrzył. Nademną stał jakiś facet w białym fartuchu.
-Przepraszam, kim pan jest? Co pan robi w moim mieszkan... - usiadłam i rozglądnęłam się lepiej po pomieszczeniu - ymm... gdzie ja jestem?
-W szpitalu. - otworzyłam oczy szerzej ze ździwienia.
-Czyli pan jest... lekarzem. A co mi się stało, że tu jestem?
-Samochód panią potrącił. Przypomina sobie pani?
Myślałam z całej siły i widziałam jakieś migawki. Byłam na parkingu i jakiś samochód na mnie jechał, czy coś takiego.
-Coś poważnego mi jest?
-Nie, nic. Jest pani tylko poobijana, ma pani skręcony nadgarstek i z tego co widzę jest pani bardzo osłabiona. Tak więc ja już nie przeszkadzam. Tu ma pani wodę - podał mi szklankę z przeźroczystym płynem.
-Dzięki. Kiedy wyjdę?
-Zobaczymy. Ale na pewno za niedługo. - powiedział i wyszedł.
Zakręciło mi się w głowie, więc napiłam się i położyłam. Leżałam chwilę patrząc się przez okno i próbując sobie przypomnieć coś więcej. I znowu ktoś wszedł do pokoju. Odwróciłam głowę w tamtą stronę.
-O! Cześć, ym... jak miałaś na imię? Przepraszam, ale wiesz parę minut temu się obudziłam i...
-Dobrze już, dobrze. Yuki. Jak się czujesz? Bardzo cię boli?
-Właśnie, Yuki. Dobrze się czuję, ale nie pamiętam wszystkiego i chce mi się spać. I głowa mnie trochę boli. I ten nadgarstek. Przypomnisz mi co się działo?
-Tak, pewnie. Więc zgubiłaś psa, miałyśmy się spotkać na parkingu [...] i jakiś ktoś kto uciekł odrazu po zdarzeniu walną o ciebie maską.
-Aha, tak. Było, było. - już wszystko sobie przypomniałam.
-Dobrze, że żyjesz. Mogło być źle.
-Tak. Dziękuję, że mnie uratowałaś. W końcu ty zadzwoniłaś po pogotowie.
-Nie ma sprawy. A, i twój rower stoi przed szpitalem. Ubłagałam panów z karetki, żeby go wzięli. - uśmiechnęłam się.
-Dzięki. Póki nie wyjdę możesz nim jeździć.
-O, dziękuję! Ale, w sumie, to...
-Pod jednym warunkiem. Że postarasz się znaleźć mojego psa. Nie chcę żeby skończył jak ja albo gorzej. Dobrze?
<Dobrze, Yuki?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz