- To jak cię mam odwieźć nie znając twojego adresu? - nie zamierzałem się poddać, postanowiłem zaprzyjaźnić się z tą dziewczyną. I się nie poddam, nie ważne jak wkurzająca będzie.
- A bo ja wiem, to już twój problem. -wzruszyła ramionami
- Okey, daj mi chwilkę. Już wiem! Odwiozę cię na tą ulice co dzisiaj rano cię zostawiłem, okey?
Ten pomysł nie wydawał mi się taki zły.
- Dobra.
Czyli jednak czasem miewam przebłysk inteligentnego pomysłu. W pewnym momencie jazdy Caroline zapytała:
<Caroline ? Czekoladziaaa kombinuje!>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz