wtorek, 1 lipca 2014

Od Lauren cd historii Alexandra

Ufff, przynajmniej trochę zarobię. Myślałam, że knajpa będzie nieczynna cały dzień. Ale niestety to i tak nie zmienia faktu, że muszę zasuwać do mieszkania. Auu, żołądek z głodu się zacisnął do granic możliwości. Yhhh...
A co, jeśli jednak nie wrócę do domu? Zakradnę się tylnym wejściem do baru - pomyślałam. Gdy byłam w bezpiecznej odległości od policjanto-detektywa zatarłam ręce i skręciłam w boczną uliczkę. Truchtem, resztką sił podbiegłam do wejścia z tyłu budynku. Jak najciszej potrafiłam wyjęłam pęk kluczy i jeden z nich włożyłam w dziurę i przekręciłam. "Wkradłam się" do środka. Na palcach skradałam się do lady, gdy...
-Przecież mówiłem, że masz tu nie wchodzić - warknął policjanto-detektyw z  przeszywającym wzrokiem.
-Słuchaj, w tym momencie to nie ma dla mnie znaczenia. Nie masz bladego pojęcia jaka jestem głodna.
-A, czyli chęć kradzieży jedzenia to dla Ciebie wymówka?
-Nie żadna "chęć kradzieży", tylko cheć zjedzenia czegoś z baru! Szef mi na to zawsze pozwala!
-I tak to żadna wymówka. Nie wiesz o tym, że policja to ktoś ważny i że trzeba się jej słuchać?
-I co, wlepisz mi mandacik? Ojeju, jak się boję... *całkowity brak entuzjazmu*
-Może troszkę szacunku? A mandacik Ci wlepię, jeśli tylko zechcesz, madamme. *sarkazm*
-Wracając do sedna. Albo dasz mi zjeść, albo podwozisz mnie do domu. Z rowerkiem w bagażniku, rzecz jasna.
-Ohohoho, nie będziesz mi nic nakazywać. A teraz już odjeżdżaj.
W odpowiedzi tylko fuknęłam na niego. Ten typek chyba nie myślał, że będę wracała moim rowerkiem na całkowitym zgonie do domu! Odeszłam oscentacyjnie z wyniosłą gracją. Zamknęłam drzwi i stałam przed nimi paląc peta i zastanawiając się co by tu zrobić, żeby mnie odwiózł albo dał mi zjeść COKOLWIEK z baru. Żeby nie tracić energii na stanie usiadłam na krawężniku. Myśl, myśl... Kurwa nie dam rady, zaraz zasłabnę. Skoro jestem nienaturalnie odporna na ból, a to mnie tak cholernie boli, to ja pierdole. Właśnie! A propos odporności na ból, przecież potrafię bawić się emocjami innych! Ooo, pan komendant zaraz się rozczuli i mu serduszko zmięknie. Hehe...

<Alexander? :D>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz