Obudziło mnie pukanie co drzwi, zdziwiłam sie, nikt do mnie nie przychodził. Leniwym krokiem podeszłam do drzwi, zamarłam kiedy je otwarłam. Rocki, facet dla którego kiedyś pracowałam jako tancerka na rurze. Tak szybko jak otworzyłam tak szybko je zamknęłam
- Otwórz! - zaczął walić w drzwi
- Odejdź bo wezwę policję! - krzyknęłam, po kilku minutach usłyszałam odchodzące kroki. Odetchnęłam z ulgą, poszłam pod prysznic i siedziałam tam jakieś dwie godziny. Wyszłam z kamienicy tylnim wejściem i jak najszybciej poszłam do hotelu. Od bardzo znanych mi gości, nawet telefonów nie odbierałam tylko posyłałam koleżanki. Byłam przy recepcji, kiedy go środka wszedł Rocki, wolałam wyjść niż jakby miał mi narobić wsydu przy pracownikach.
- Czego chcesz!? - warknęłam
- Wracasz do pracy
- No chyba nie - wyśmiałam się
- Wszyscy za Tobą tęsknią, tak ładnie tańczyłaś pół naga - zaśmiał się
- Daj mi spokój! - warknęłam i odwróciłam sie, no pięknie to Ci sami faceci, którzy tak bardzo działają mi na nerwy
- Ej nasza pokojówka była zwykłą szmatą - zaśmiał się - ile bierzesz za godzinę?
Bez słowa odeszłam szybkim krokiem na tyły hotelu, niby byłam przyzwyczajona, ale każda taka obelga strasznie bolała, ale cóż, kretyn zostanie kretynem. Oparłam się o barierkę i wzięłam głeboki oddech, żeby czegoś nie rozwalić.
<Lucas?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz