Wyszedłem przez drzwi za dziewczyną. Widziałem, jak podeszła do moich kupli i uderzyła w twarz Cooper'a. Może i sobie zasłużył, ale zdecydowanie mi się to nie podobało.
- Wredna kurwa. - syknął - Ej, przynieście jaką apteczkę, albo coś bo się wykrwawię.
Steve pobiegł poszukać "apteczki albo czegoś", a ja podszedłem bliżej. Pierwszy raz spotkałem się z taką straszną obsługą. I z taką silną dziewczyną. No, może nie całkiem. Caro nie raz przywaliła mi w twarz i co jak co, ale naprawdę bolało. Ale przecież my prawie nie znaliśmy tej pokojóweczki! Czy ona naprawdę uważa, że jeśli facet trochę się napije i ma przeróżne pomysły, to taki jest na co dzień? Bo jeśli tak, to jest naprawdę głupia.
<Taiga?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz