Obudziłem się nieco po 13, a właściwie obudzili mnie moi kumple, którzy śmiali się na cały głos. Powtórka z rozrywki, wspaniale. Usiadłem na łóżku i mając nadal zamknięte oczy, machnąłem przed sobą ręką, z zamiarem trzepnięcia któregoś z kolegów w głowe. Udało się. Prawie.
- Auuu... - mruknąłem, rozmasowywując bolącą rękę
Tak, bo ja zawsze muszę tak wspaniale trafiać. Tym razem uderzyłem ręką w regał i jednocześnie zrzuciłem z niego puste, szklane butelki, które pozostały po naszej wczorajszej imprezie. Na szczęście żadna z nich się nie rozwaliła, ponieważ spadły na dywan, ale hałas, który zrobiłem zwrócił uwagę chłopaków.
- Lucas, wreszcie wstałeś! - zawołał Cooper
- Ile, kurwa, można spać? - zapytał Frank - Czekaliśmy na Ciebie!
- Po co? - wymamrotałem
- Chcieliśmy zejść na śniadanie, chociaż w sumie teraz to bardziej na obiad. - wyjaśnił Mike
Ziewnąłem, patrząc na nich jak na totatnych kretynów, po czym wstałem z łóżka. No i dopiero wtedy odczułem skutki wczorajszej imprezy. Głowa bolała mnie niesamowicie, ale założyłem buty, a potem razem z kumplami zszedłem po schodach. Co prawda, musieliśmy pomagać jeden drugiemu, Frank prawie spadł na dół, ale w końcu w całości zeszliśmy na dół. I udało nam się podsłuchać fragment bardzo interesującej rozmowy.
- Ej, nasza pokojówka była zwykłą szmatą! - zaśmiał się Cooper - Ile bierzesz za godzinę?!
Klepnąłem się ręką w twarz (facepalm) i spojrzałem z politowaniem najpierw na kolegę, a później na pokojówkę, która właśnie wychodziła. I... chyba obudziło się we mnie współczucie. Zostawiłem pokładających się ze śmiechu chłopaków i podążyłem do tych samych drzwi, którymi wyszła dziewczyna. Zobaczyłem ją tam, opartą o barierkę. Była baaaardzo wkurzona.
~Jak zrobi jeszcze krok w moją stronę, to go rozjebię.
Nie był to mój głos, to były myśli brunetki stojącej przede mną. Z przezorności zrobiłem krok w tył.
- Od razu mówię, że nie przylazłem tutaj, żeby Ci dokuczać. - powiedziałem i dodałem po chwili - Chociaż może na takiego wyglądam.
<Taiga?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz