poniedziałek, 30 czerwca 2014

Od Lauren cd historii Yuki

Sobota. Dzień wolny. W końcu. Zwlekłam się o godzinie 10:00 z łóżka. Podeszłam do lodówki i uznałam, że nie mam ochoty na nic w niej zawartego. A przecież musiałam jeszcze wyprowadzić psa. Przebrałam się, uczesałam, ogólnie poranna rutyna. Przypięłam psa do smyczy (albo smycz do psa, jak kto woli). Zatrzasnęłam drzwi.
[...] Szłam sobie chodnikiem zahaczając o stację benzynową, gdzie kupiłam sobie hot-doga. Zmierzałam w stronę parku. Dzynk dzynk! - sms przyszedł. Wyjęłam telefon i próbowałam sobie przypomnieć jaki mam kod. Zanim sobie przypomniałam zderzyłam się z jakąś dziewczyną ramionami.
- Em... Przepraszam? - mruknęła pod nosem.
- Nie, to ja przepraszam, zagapiłam się. Głupi telefon. - uśmiechnęłam się.
- No.
Stałyśmy naprzeciw siebie w niezręcznej ciszy. Już miała iść, gdy postanowiłam nawiązać rozmowę.
- Ym... A tak wogóle, to... Ym... (Chwilowy brak wątku)
- Co?
Oglądnęłam się wokół siebie i zdębiałam. Drżącym głosem odpowiedziałam:
- Widziałaś gdzieś mojego psa?

<Yuki?>

niedziela, 29 czerwca 2014

Od Caroline cd historii Christopher'a

Westchnęłam cicho i spojrzałam na niego, a potem zgasiłam papierosa na barierce.
- To ja wracam do pracy... wiesz, na stację. - mruknęłam
Nie czekając ani chwili, odwróciłam się w stronę schodów i kulejąc na prawą nogę powoli szłam do przodu. Modliłam się w duchu, abym nie spadła z drabiny i nie złamała lub nie skręciła sobie jeszcze czegoś. A na dzisiaj miałam tak wszystkiego dosyć, że postanowiłam wcześniej wrócić do domu. A co mi tam, pewnie nawet nie zauważą. Tylko... Co jeśli ten dupek nadal czeka na mnie gdzieś pod drzwiami?

<Christopher?>

Od Lucas'a cd historii Taigi

Gdy tylko dziewczyna opuściła pokój, wszyscy rzuciliśmy się w kierunku Mike'a i zaczęliśmy dopytywać się, co mu powiedziała. Jednak on przez cały czas się śmiał i nie mógł wykrztusić z siebie ani słowa. Jednak po dłuższej chwili udało nam się trochę uspokoić.
- Bawić się chce.
Tylko tyle zdążył powiedzieć, ponieważ po chwili wszyscy na nowo wybuchnęliśmy śmiechem. Co prawda, większość lodu rozsypała się po łóżku, jednak nie zamierzaliśmy się tym przejmować. No, a potem zaczęła się zabawa. Zamknęliśmy Steve'a w łazience, wychodziliśmy przez okno, skakaliśmy po łóżkach i robiliśmy wszystko to, co zazwyczaj kumple robią na wspólnych wyjazdach. Tylko dziewczyn nam brakowało.
- Ej, a może zadzwonimy do burdelu? Przyślą nam jakieś panny. - zaproponował Frank
Cooper, który w rzeczywistości miał na imię Greg i był z nas wszystkich najmłodszy najbardziej był za wcieleniem tego pomysłu w życie. Aż chciał wejść na stół i "coś nam pokazać", ale Steve go powstrzymał.
- Będzie trzeba znowu o lód wołać. - powiedział
- Trudno. - machnął ręką nasz "artysta" - Bierzcie telefon, numer może być w necie.
- Kretyni, co wam jeszcze do głowy przyjdzie? - zapytałem ze śmiechem
- A ty co, nie chcesz? - spojrzał na mnie Frank
Wybuchnąłem śmiechem i usiadłem na łóżku między kumplami, którzy właśnie otwierali laptopa i zaczęli szukać numeru do jednego z okolicznych klubów...

<Tai? xD>

Od Christopher'a cd historii Caroline

Parsknąłem śmiechem. Dziewczyna była za ładna i "za bogato" ubrana, żeby pracować na stacji benzynowej.
- A tak na serio? - spojrzałem na nią
Znowu cisza. Widocznie nie ma zamiaru powiedzieć, gdzie pracuje i jako kto. Przyjrzałem się jej uważnie i stwierdziłem, że mogła pracować albo w burdelu, albo na ulicy, albo ma naprawdę lipną pracę i dorabia, jako dziwka. Tak, czy siak. Daje dupy za pieniądze, rzeczy lub za darmo. Schowałem paczkę fajek do kieszeni i wypuściłem powoli dym w górę obserwując jednocześnie, jak znika w oparach miasta.

<Caroline? Wybacz, że tyle czasu czekałaś>

Od Taigi cd historii Lucas'a

Wkurwili mnie i to nie na żarty. Chcą się bawić? Proszę bardzo, rozpuściłam włosy, poprawiłam sukienkę i zmusiłam się do uśmiechu. Wzięłam lód i ruszyłam w kierunku ich pokoju. Delikatnie zapukałam do ich pokoju, usłyszałam śmiechy i jak ktoś zawołał "proszę!". Z udawanym uśmiechem weszłam do środka
- Któryś z panów chciał lód. - powiedziałam, nie zmieniając wyrazu twarzy
- Tak, ja. - powiedział jeden z nich po chwili ciszy
- Proszę się położyć. - podeszłam do niego i dałam znak ręką, że ma się położyć. Usiadłam obok niego i położyłam lód na głowę - Takie zabawy są niebezpieczne - zaśmiałam się delikatnie i nachyliłam do niego i wyszeptałam mu na ucho - Jeśli chce pan się pobawić na poważnie, to zapraszam do ogrodu po 12, wtedy kończę pracę. - wstałam i puściłam mu oczko.
Haha, jego uśmiech i błysk w oczach był bezcenny. Stanęłam w drzwiach.
- W razie potrzeby proszę dzwonić. - powiedziałam i wróciłam do reszty pokojówek, które od razu zaczęły się śmiać
- Kolejna ofiara? - wybuchnęły śmiechem
- Owszem. - zaśmiałam się i związałam włosy
- Ja to im współczuje - dalej śmiały się na cały głos, aż w końcu każda wróciła do swoich zajęć

( Lucas? xD)

sobota, 28 czerwca 2014

Od Lucas'a cd historii Taigi

Klepnąłem Frank'a przyjacielsko w ramię, a potem spojrzałem na pokojówkę. Wygadana to była, nie ma co. Weszliśmy do pokoju, a moi kumple od razu rzucili się na łóżka i zaczęli wykrzykiwać rzeczy typu: "Ja tu!", "To moje!". Oczywiście, od razu się do nich przyłączyłem. Jednak zabawa skończyła się dość  niefortunnym upadkiem Mike'a z łóżka. Chłopak musiał iść poszukać kogoś, kto dałby mu lód, który mógłby sobie przyłożyć do czoła. I od razu wpadł nam do głowy, żeby zadzwonić do poznanej przyd chwilą pokojówki. Usiedliśmy wszyscy na jednym łóżku, a Steve wziął telefon i wystukał podany numer.
- Haaaaalo? - powiedział zabawnym głosem
- Potrzeba czegoś? - usłyszeliśmy znajomy głos
- Tak, kochana. - odparł, a my wszyscy wybuchnęliśmy śmiechem - Loda.
Niemal mogliśmy usłyszeć, jak w dziewczynie po drugiej stronie rośnie złość.
- Przepraszam, lodu chciałem bo se łeb ubiłem. - zaśmiał się

<Taiga? xD>

Od Emily

Zamknęłam komputer. Przeglądnęłam co dzieje się na tej atrapie prawdziwego świata, poczytałam o porażkach modowych. Ubrałam moje trampki (nie, nie conversy) i jakąś wyciągniętą bluzę. Założyłam kaptur i wyszłam z domu. Poszłam do parku.
Podeszłam do jednego wielkiego drzewa i zaczęłam się na nie inteligentnie gapić. A to dlatego, że oglądam za dużo filmów a w filmach bohaterowie miewają częste refleksje. A gdy na monitorze pokazane są ich przemyślenia oni nie mają nic innego do roboty ja stać i bezmyślnie gapić się w jakiś punkt na horyzoncie. Więc przypomniało mi się dzieciństwo. Jak dziadek podsadzał mnie a ja wchodziłam na drzewa i zrywałam czereśnie, śliwki, jabłka... Piękne czasy. Upewniłam się, że nikt nie widzi i szybkim ruchem wspięłam się na jeden z grubszych konarów. Wetknęłam słuchawki do uszu i puściłam "Monster" Skillet'a. I tak sobie siedziałam. No bo co jest w tym złego.
Nagle zobaczyłam, że ktoś obserwuje mnie z dołu. Stanęłam na konarze i spojrzałam w dół jak spłoszony kot.
- Mogę w czymś pomóc? - zapytałam nieśmiało.
- Oglądałam/ałem kiedyś taki film "Panna Minouse"... Jesteś kotem? - zaczęła nieznajoma osoba.
- Ee... - zeszłam trochę niżej.
- Panna Minouse była kotem w ludzkim ciele - wytłumaczył/a nieznajomy/a.
- Hm... No nie wiem. - powiedziałam cicho.

<Ktoś? Wiem, beznadzieja. Jak to ujął Ryzuaki "co ty ćpasz?" więc moim dilerem jest pies sąsiada. Dać namiary?>

Od Taigi cd historii Lucas'a

Gdy usłyszałam ostatnie słowo, stanęłam i odwróciłam się gwałtownie
- Może pan powtórzyć bo chyba się przesłyszałam - powiedziałam udając miłą i grzeczną dziewczynę. Mężczyźni zaśmiali się, i znowu się odezwał
- No co laleczko? - zapytał z uśmiechem, tak miałam ochotę dać mu w twarz
- Czy wyglądam jak mała plastikowa lalka z blond włosami? Nie więcej proszę proszę mi mówić przez pani - powiedziałam przez zęby i odwróciłam się idąc dalej. Stanęłam przed pokojem - Oto pokój, w razie problemu wystarczy wykręcić jedynkę
- A gdy będziemy mieli problem w nocy i przyda nam się kobiete - zaśmiał się kolejny
- Czy ja panu wyglądam jak dziwka? - zapytałam spokojnie, zmierzył mnie od góry do dołu
- Ciało masz całkiem niezłe
- Dziwek nie wpuszczamy do naszego hotelu - tym razem ja go zmierzyłam wzrokiem - Ale pan to chyba wyjątek - powiedziałam z chamskim uśmiechem i odwróciłam się chcąc odejść

<Lucas?>

Od Lucas'a cd historii Taigi

Szybkim krokiem zmierzałem do miejsca spotkania z kumplami i myślałem tylko o tym, jak będzie wyglądał nasz wspólny weekend. Po drodze natknąłem się na jakąś dziewczynę, ale średnio zapamiętałem chociaż jak wyglądała...
[...]- Kurwa, Frank, co ty robisz?! - krzyknąłem ze śmiechem
Właśnie razem z czterema kumplami jechałem małą, czarną Toyotą w stronę hotelu, w którym mieliśmy zamieszkać. Dostaliśmy zlecenie od jakiegoś francuza, aby zrobić zdjęcie le modèle, cokolwiek to znaczy. A wszyscy zgodzili się bez gadania, bo wizja spędzenia razem w hotelu ponad tygodnia wydawała się wspaniała. A dokładnie w tej chwili, Frank wyjął sobie gotowanego kurczaka z warzywami z walizki i zaczął go jeść, a my wszyscy śmiać się bez opamiętania. No, może nie wszyscy, bo Steve prowadził i nie mógł się z nami bawić. Zresztą on jest aniołem, do tego trochę sztywnym.
- Jem, nie widać? - zapytał z pełnymi ustami Frank, a my na nowo wybuchnęliśmy śmiechem
Po kilku minutach dojechaliśmy do celu i zaczęliśmy wyjmować z bagażnika oraz spod foteli swoje walizki. Przy okazji Greg uderzył się w głowę, ja w nogę, a nasz kucharz prawie wywalił na chodnik swojego kurczaka. Ale wszyscy dotarliśmy do lady hotelowej, martwa kura też. Zameldowaliśmy się, a po chwili podeszła do nas ciemnowłosa pokojóweczka i wygłosiła dobrze znaną mi mówkę.
- Nie denerwuj się tak, laleczko. - zaśmiał się jeden z moich kolegów

<Taiga?>

Od Taigi

Znowu dźwięk cholernego budzika, najchętniej wywaliłabym go przez okno, ale przy okazji pozbyłabym się telefonu, a tego jeszcze nie chce. Wstałam i pierwsze co poszłam na śniadanie, następnie wzięłam torbę z rzeczami i poszłam na siłownie, wolałam ćwiczyć na dworze, ale w zimę nie wypada. Spojrzałam w stronę monopolowego, jak zawsze stało tam kilka żuli, nawet rano piją.
- Ej...Mała....Podejdź tu - zaczęli się śmiać
- A co, dawno morda laka nie widziałam - spojrzałam na nich ostro, odwrócili się od razu, a ja poszłam dalej.
Mieszkałam na niezwykle fajnej dzielnicy, sami żule i ćpuny, ale tam było najtańsze mieszkanie. Jako pokojówka całkiem dobrze zarabiałam, ale oszczędzałam. Na siłowni byłam jakieś dwie godziny, wróciłam do domu i wzięłam prysznic. Sama nie wiem, kiedy czas mi zleciał, pewnie jak układałam moje marne rzeczy. Szybko wzięłam klucze i poszłam przez miasto do hotelu, po drodze wpadłam na jakiegoś chłopaka.
- Sory... - mruknęłam tylko
- Patrz jak idziesz. - powiedział jedynie
- Po co idziesz środkiem chodnika? - wzruszyłam ramionami
- Kto tu idzie środkiem chodnika! - wkurzył się lekko
- Głuchy jesteś, czy jak? - zaśmiałam się i ominęłam go, żeby nie spóźnić się do pracy.
Byłam o dziwo punktualnie, szybko się przebrałam i zaczęłam swoją pracę, kiedy zawołał mnie kierownik
- Ta? - zapytałam z pogardą
- Będzie u nas sesja fotograficzna, masz się zająć naszymi gości, dużo płacą, może jakiś napiwek dostaniesz - zaśmiał się
Miałam ochotę mu nagadać, ale gdzie mnie indziej przyjmą?
- Pewnie - przewróciłam oczami.
Zrobiło mi się jeszcze gorzej, gdy zobaczyłam tego samego chłopaka, który "na mnie" wpadł. Zacisnęłam zęby i podeszłam do niego i kilku innych mężczyzn. Wygląda na to, że jest fotografem.
- Witamy w naszym hotel.u, proszę iść za mną zaprowadzę panów do pokoi, w razie potrzeby wystarczy zadzwonić, a przyjdę ja bądź jedna z moich koleżanek - powiedziałam naszą stałą formułkę i poszłam w stronę, gdzie mają być ich pokoje

( Lucas? )

Od Yuki

Cisza. Nie mam bladego pojęcia jak określić to zjawisko. Spokój ducha, brak jakichkolwiek dźwięków, brak wiejącego wiatru? Nie wiem. Najważniejsze było to, że podczas trwania tego stanu mogłam się odprężyć i zapomnieć o wszystkim. Marzyć. Malować. Odpoczywać. To zjawisko nie często bywało w centrum Las Vegas... jednak jeśli się zdarzało to korzystałam z niego w pełni. Kiedy tak rozmyślałam, poczułam, że robię się głodna. Wstałam i pokierowałam w stronę lodówki. Była pusta. Warto iść na zakupy. Założyłam czarną koszulę, glany i wyszłam z domu. Po drodze do sklepu czułam się dziwnie...jakoś tak inaczej niż zwykle. Weszłam do sklepu. Kiedy miałam już wszystko czego potrzebowałam pokierowałam się do kasy. Zapłaciłam i wyszłam ze sklepu. Wtedy uderzyłam kogoś ramieniem i to dość mocno. Spojrzałam na tę osobę.
- Em... przepraszam? - wymamrotałam

<Kto skończy?>

Od Lauren cd historii Alexandra

Jechałam moim rowerem, ślizagając się raz po raz na zamrożonych kałużach. Na światłach brałam łapczywie łyki gorącej kawy, by było mi cieplej. Jeszcze tylko parę ulic i już będę w pracy. Głód przeraźliwie mocno ssał mi w żołądku. Czasem widziałam mroki przed oczami. Tak, z głodu. Byłam przeokropnie głodna. Ale jechałam dalej. Nie mogłam się spóźnić. Jeszcze tylko paredziesiąt metrów, już widzę budynek. Yyy... I coś jeszcze? Aha, kurwa. Policja. O co znowu chodzi? Przyspieszyłam. Chęć zjedzenia czegokolwiek przeszła na dalszy plan. Musiałam się dowiedzieć o co chodzi. Zeskoczyłam z roweru i oparłam o najbliższy słup. Podeszłam do jakiegoś policjanta pytając :
- Przepraszam, co tu się zdarzyło?
- Dzień dobry. Doszło do morderstwa. A teraz przepraszam, muszę i..
- Stop! Chcę wiedzieć więcej! - przerwałam
- Wiem tylko tyle, że zamordowana dziewczynka ma rany w dziwnych miejscach. A teraz już naprawdę muszę...
- Te, spokojnie, masz czas. Opowiedz-mi-więcej. Ok?
- Ale ja nie wiem nic więcej! - nie odpowiedziałam. Zmieniłam kierunek na drzwi baru.
- Hej, bar jest zamknięty do czasu zakończenia śledztwa. - i znowu poczułam okropny głód. Muszę zapylać do domu bez śniadania. Świetnie.

<Alexander?>

piątek, 27 czerwca 2014

Od Caroline cd historii Christopher'a

Skinęłam delikatnie głową i wzięłam jednego papierosa oraz zapalniczkę, a potem go odpaliłam. Oparłam się o barierkę i lekko spojrzałam w dół, żeby upewnić się, że Revis już sobie polazł. Nie ma go. Westchnęłam cicho, z ulgą. Ale w sumie to muszę przecież go zrozumieć, na każdego tak działa zbyt duża ilość alkoholu.
- Czym się zajmujesz? - powtórzył pytanie
Kurwa, muszę coś szybko wymyślić!
- Pracuję na stacji benzynowej. - wypaliłam
Nic głupszego wymyślić nie mogłam? Naprawdę? Spojrzałam na mężczyznę w nadziei, że uwierzy w moje słowa.

<Christopher?>

Od Christopher'a cd historii Caroline

- Tatuażem.- odpowiedziałem, wyciągając paczkę z fajkami
Wyciągnąłem jednego papierosa i odpaliłem, po czym się zaciągnąłem głęboko. Zapadło między nami kolejne milczenie, które przerwał krzyk jakiegoś faceta z ulicy.
- Caroline! Ja cię, kurwa, kocham! - powtórzył to jeszcze kilka razy, ale dziewczyna pozostała niewzruszona i mu nie odpowiadała.
- A ty?
- Co ja? - spojrzała się na mnie
- Czym się zajmujesz? - zadałem jej to samo pytanie, co ona mnie
Nie odpowiedziała.
- Chcesz? - wyciągnąłem w jej stronę paczkę z papierosami, w środku której była ozdabiana zapalniczka do połowy pusta.

<Caroline?>

Od Emily cd historii Ryûzaki'ego

- Hm... - spojrzałam na niego niepewnie - Ładne imię.
Popatrzył na mnie wyczekująco.
- No co. Powiedziałam coś nie tak?
- Właściwie to nic. Tylko jak jedna osoba się przedstawia to druga zazwyczaj też - wzruszył ramionami.
- A.. Hm... Emily - uścisnęliśmy sobie ręce.
Ale świetnie. Nowa znajomość. Łiiii. *zero entuzjazmu. zero*. Udałam się więc do swojego domu. Odwróciłam się po chwili.
- Uważaj. Nie każda ładna dziewczyna jest dobra.
- Łoo mam się ciebie bać?
- Co? Nie mówiłam o sobie tylko o tej blondynie.
- Przecież bym sobie poradził - powiedział oburzony.
- Jasne, jasne - mruknęłam i odeszłam. Ja swoje wiem (żulu).
Następnego dnia poszłam do parku dokończyć projekt.
- RATUUUJ UMIEEEEEEERAM! - podbiegł do mnie chłopak którego bohatersko (taka superwoman).
- Dałbyś mi może dokończyć projekt? - zapytałam z przesłodzonym uśmiechem.

<Żulu? Tak, pies sąsiada sprzedał nowy towar.>

czwartek, 26 czerwca 2014

Od Caroline do historii Christopher'a

Popatrzyłam niepewnie najpierw na jego rękę, a potem na niego.
 - Caroline. - powiedziałam
Powoli uścisnęłam jego dłoń, a potem ponownie odwróciłam się w stronę barierek. Jak dobrze, że mu nie powiedziałam. Tępo wpatrywałam się w rozgwieżdżone niebo, jakby było najciekawszą rzeczą na tej planecie, a tak naprawdę najbardziej w tej chwili intrygował mnie ten facet. Dlaczego tu przyszedł? Skąd wiedział, że w ogóle da się tu wejść? Ejj... A może on tu pracuje?
- Czym się zajmujesz? - zapytałam

<Chris?>

Od Christopher'a cd historii Caroline

- Patrzę - odpowiedziałem spokojnym głosem i popatrzyłem się w dół, gdzie właśnie jakiś facet obmacywał jakąś prostytutkę - Nie rozumiem tego...- powiedziałem bardziej do siebie
- Czego? - odwróciła głowę w moją stronę
- Tego, jak dziewczyna może się sprzedawać.
Dziewczyna odwróciła wzrok.
- Czasem, jak nie ma innego wyjścia, a trzeba zarobić, to nie ma wielkiego wyboru - powiedziała po chwili ciszy
- To jest nie tylko sprzedawanie się, ale i poniżanie - dodałem przerywając milczenie
Dziewczyna tylko westchnęła.
- Jestem Christopher. Dla znajomych Chris - powiedziałem po chwili i wyciągnąłem rękę w stronę nieznajomej.

<Caroline?>

Od Caroline cd histori Ryûzaki'ego

Popatrzyłam na niego ze współczuciem, a potem wybuchnęłam śmiechem. Wydawało mi się, że chłopak do mnie zarywa, a do tego nie mogłam dopuścić. Bo co by się stało, jakby się dowiedział, że pracuję w klubie? No, zadowolony by nie był z pewnością.
- Jeśli Cię to interesuje, to mam już chłopaka. - powiedziałam
Oczywiście, było to kłamstwem. Wymyśliłam to na poczekaniu, ale nie byłam pewna, czy chłopak w to uwierzy. Ale w sumie, dlaczego nie? Przecież to bardzo możliwe... No, nie w moim przypadku, ale on nie ma o tym bladego pojęcia.
- Gdybym odpowiedziała, to postąpiłabym wobec niego nie w porządku. - wyjaśniłam, uśmiechając się krzywo - A zresztą, niech Ci będzie. Wybieram odpowiedź C.

<Rûzaki? ;3>

Od Ryûzaki'ego cd historii Emily

- Sam też bym sobie poradził. - stwierdziłem, kiedy dziewczyna przeszła parę kroków
- Doprawdy? - odwróciła się w moją stronę
- Dokładnie. A tak poza tym jestem Ryûzaki. - powiedziałem z uśmiechem
 Właściwe po co mi ona pomagała? Sam bym sobie poradził. W końcu nie jestem jakimś dzieckiem czy czymś w tym rodzaju i umiem sobie samemu idealnie poradzić. Nikt mi nie musi pomagać.


<Emily, nie sam bym sobie poradził xd>

Od Ryûzaki'ego cd historii Caroline

- I tak słabo strzelasz. - powiedziałem, szczerząc się
- Wcale nie. - zatrzymała się i odwróciła do mnie
- Wcale tak. - ta rozmowa brzmiała coraz dziwniej
- Odwalisz si !?- chyba się trochę wkurzyła
- No co, to ty mi grozisz bronią ,a ja tylko ankietę przeprowadzam. - wzruszyłem ramionami
- Czyli mam rozumieć, że się nie odwalisz? - spytała zrezygnowana
- Dokładnie. - moja intuicja podpowiadała mi, że mogę niedługo oberwać.
- A więc czego chcesz?
- Odpowiedzi na pytanie z mojej ankiety.

<Caroline, jaka jest odpowiedź?>

Od Caroline cd historii Christopher'a

Ledwo co doszłam do drabiny i zaczęłam wspinać się powoli do góry. Zajebie Revis'a! Jak jeszcze raz będzie próbował się do mnie dobrać, to złamię mu coś więcej niż nos. Obiecuję! A tyle lat się przyjaźniliśmy... Co prawda zawsze wiedziałam, że teki jest, ale naprawdę przesadził! Kiedy byłam już na dachu, zobaczyłam męską sylwetkę i bardzo się zdziwiłam. Dotychczas tylko ja tu przychodziłam.
- Jak się ma skręconą nogę, to się nie da. - burknęłam
Podeszłam do niego i oparłam się o barierkę. Las Vegas wyglądało w nocy naprawdę wspaniale! Kolorowe światła, jadące samochody i dziwna muzyka dobiegająca z klubu idealnie się komponowały.
- Co tutaj robisz?
Spojrzałam na niego. Nie chciałam mówić, że pracuję. Co prawda, była to zupełnie obca mi osoba, ale wolałam być ostrożna.
- A ty? - zapytałam wymijająco

<Christopher?>

Od Emily

Uhg! Tutaj nigdy nic nie wymyślę! Wzięłam moje projekty i wyszłam z domu. Udałam się w kierunku parku. Po chwili zalazłam wolną ławkę. Tak o wiele lepiej. Na świeżym powietrzu mózg pracuje lepiej. Po kilku godzinach miałam już ogólny zarys całego projektu.
Wzięłam arkusze pod pachę i udałam się z powrotem. Oczywiście ja, niezdara jak zwykle upuściłam wszystko. Pech chciał, że akurat wtedy zawiał porządny podmuch wiatru. Jasne. Wszystko się rozwiało. Potem pół godziny jak głupia biegałam i zbierałam kartki. Kiedy podniosłam ostatnią moim oczom ukazał się chłopak obok pięknej blondynki. Nie trzeba było długo czekać by się do siebie przylepili.
Ale coś było nie tak.
Chłopak zaczął się wyrywać ale na darmo. Dziewczyna trzymała go w żelaznym uścisku. Chłopak słabł (taka drama).
Podbiegłam do nich szybko i wbiłam dziewczynie paznokcie w kark. Dziewczyna oczywiście odskoczyła i zaczęła się wiercić, ale chłopak ją przytrzymał, więc mogłam skończyć wpuszczać do niej esencję, czyli substancję zabijającą demony.
Po chwili rozpłynęła się w powietrzu.
- Głupi demon - mruknął chłopak patrząc w miejsce gdzie przed chwilą stała blondyna.
- Ta... - bąknęłam - Dużo z ciebie wyssał?
Miałam na myśli duszę. Ten demon chciał wyssać duszę.
- A bo ja wiem? - podrapał się nerwowo w kark.
- Ok - westchnęłam i udałam sie w swoją stronę.


<Ryuzaki? Ahahahhaha uratowałam cię żulu ^^>

Od Alexandra cd historii Lauren

Jak zwykle skończyłem pracę po trzeciej nad ranem i nie marzyłem o niczym innym jak opuścić to cholerne biuro i mieć, choć kilka godzin spokoju... Marzenia ściętej głowy. Ledwie udało mi się dojechać do domu i przespać godzinę zadzwonił telefon. Z irytacją wygrzebałem się z pościeli i sięgnąłem po komórkę.
- Co jest? – warknąłem zamiast powitania
- Morderstwo, szefie – odparł Frank, jeden z moich podwładnych
- No to się nim zajmijcie – burknąłem – Przecież chyba nie muszę wam patrzeć na ręce przy podstawowych procedurach….
- Ale to nie takie zwykłe morderstwo – wszedł mi w słowo policjant
- A co w nim takiego niezwykłego?
- Ofiarą jest dziecko – powiedział cicho facet – Zostało znalezione w barze w centrum miasta. Jego obrażenia są dość nietypowe….
- Dobra, zaraz tam będę - powiedziałem z rezygnacją, po czym się rozłączyłem i zacząłem się ubierać
Po kilku minutach siedziałem już w samochodzie, jadąc do wskazanego przez franka baru. Gdy tam dotarłem technicy właśnie kończyli zabezpieczać teren. Zanim jednak zdążyłem do nich podejść zatrzymała mnie jakaś nieznajoma dziewczyna, która chyba tu pracowała…..

<Lauren?>

Od Christopher'a

Burdel, klub, kino, burdel, restauracja, klub, kino, burdel.
I tak przez kolejne dwa kilometry, które przebyłem piechotą, bo motor mi nawalił. Cóż... Spacer nikomu źle nie zrobił jeszcze...
Przechodziłem przez ciemną uliczkę, w której właśnie jakaś dziwka obciągała z wprawą chuja jakiemuś kolesiowi. Widok codzienny w tym mieście. Podejrzewam, że za parę lat szmaty będą się pojawiać za dnia pod komisariatem i obsługiwać "stróży prawa". Wchodząc do jednego z wielu barów na wejściu zostałem zaczepiony przez jedną prostytutkę.
- Nie teraz Amando... Jestem zmęczony...- minąłem ją i wyszedłem przez zaplecze baru przepychając się przez tłum tańczących i pierdolących się ludzi
Wszedłem po drabinie na dach budynku i usiadłem na jego krawędzi obserwując miasto tętniące życiem w środku nocy. Zamknąłem oczy i zapadłem w coś w rodzaju snu. Otworzyłem je po kilku minutach i zobaczyłem, że przy drabinie ktoś stoi. Zarys postaci zbliżał się stopniowo w moją stronę.
- Wolniej się nie da iść? - powiedziałem od niechcenia w stronę przybysza

<Kogo przywiało na dach?>

środa, 25 czerwca 2014

Od Caroline cd historii Ryûzaki'ego

- Uwierz mi, nie musiałeś. - mruknęłam
Przyśpieszyłam kroku, jednak chłopak nadal za mną szedł. Nawet jeśli był skończonym debilem i możliwe, że nigdy więcej nie zobaczę go na oczy, to jednak wolałam, aby nie dowiedział się gdzie mieszkam. Skierowałam się w stronę jednej z "normalniejszych" dzielnic, drogą okrężną do mojego mieszkania.
- Nie odpowiedziałaś na pytanie. - naciskał chłopak, cały czas idąc za mną
- Bo nie muszę. - odparłam sucho
- Musisz.
Zatrzymałam się gwałtownie, przez co chłopak o mało co na mnie nie wpadł i włożyłam rękę do kieszeni umieszczonej z tyłu kurtki. Po chwili wyciągnęłam z niej mój nieodłączny pistolet i zaczęłam kręcić nim sobie na palcu.
- Widzisz, co tu mam? - zapytałam, nie patrząc na niego
- Baby nie potrafią strzelać. - powiedział z uśmiechem
- Doprawdy?
Wycelowałam pistolet w jedno z piwnicznych okiem, a potem oddałam strzał. Szyba rozsypała się na drobne kawałeczki, a ja z gracją schowałam broń. Spojrzałam na chłopaka kątem oka, a potem odwróciłam się, aby ruszyć w dalszą drogę. Co prawda, od mojego bloku dzieliło nas niecałe 10 metrów, jednak wolałam, żeby ta informacja została jedynie w mojej głowie.

<Ryûzaki? "Ona ma broń..." xD>

Od Ryûzaki'ego CD historii Caroline

Byłem tak zamyślony że nie zauważałem że jakaś dziewczyna wyszła i się na mnie gapiła. Ech... Teraz chyba powinien podejść i wyjaśnić jej to, że się na nią gapię, ale jeżeli to zrobię czy nie uzna mnie za wariata? No, ale jak się na nią będę gapić też mnie za niego uzna. Iść czy nie iść?  Ale mam dylemat...
- Dlaczego się na mnie gapisz?  - usłyszałem
Dziewczyna stała obok mnie.
- No... bo... widzisz... Przeprowadzam ankietę. - szlag, lepszej wymówki wymyślić nie mogłem
- Na jaki temat? - spytała
- Yhym... pytanie jest takie...Czy uważasz że jestem przystojny? Odpowiedź A. - Tak. Odpowiedź B. -Bardzo tak.
I właśnie w tym momencie człowiek żałuje że nie umie kłamać.
- Jesteś takim idiotą czy tylko udajesz? - po tych słowach odwróciła się i zaczęła iść
- Ej, poczekaj no! - wstałem i podszedłem do niej - Nawet się nie przedstawiłem. Jestem Ryūzaki
Po tych słowach w duszy się modliłem żeby nie uznała mnie za totalnego idiotę.

<Caroline? Wybór należy do ciebie>

Od Caroline CD historii Ryûzaki'ego

Weszłam do sklepu i od razu skierowałam się do działu z nabiałem. Znałam rozkład sklepu na pamięć, ale gdy doszłam do miejsca, w którym powinny znajdować się kartony z mlekiem, zobaczyłam przed sobą zabawki. Różnokolorowe, dziecięce zabawki. Wzrokiem szukałam młodej dziewczyny, która zawsze pomagała mi, gdy nie mogłam czegoś znaleźć, lecz teraz nigdzie jej nie było. Czy ja coś pomyliłam? Niemożliwe. Błądziłam jeszcze trochę między regałami wypełnionymi po brzegi różnymi rzeczami, aż odszukałam kogoś z obsługi sklepu. Podeszłam do chłopaka w czerwonej koszulce, który uparcie próbował ustawić wieże z lekarstw, ale ona za każdym razem się przewracała.
- Było tu jakieś przemeblowanie? - zapytałam
Zaskoczony, gwałtownie odwrócił się w moją stronę, przez co wieża znów się rozwaliła.
- Wczoraj. - wyjaśnił - Szukasz czegoś?
- Tak. - odparłam
Kucnęłam i zaczęłam zbierać porozrzucane pudełka z lekarstwami, a chłopak po chwili dołączył do mnie.
- Powiesz mi, czego?
- Działu z nabiałem, a dokładniej mleka. - odparłam
Bez problemu ustawiłam kolorowe opakowania na półce, a potem odgarnęłam do tyłu włosy, które opadły mi na twarz. Chłopak wskazał ręką regały po mojej prawej stronie, a potem chwycił wózek, na którym miał zapakowaną resztę towaru.
- Tam jest. - powiedział z uśmiechem - I dzięki za pomoc.
Z przyzwyczajenia kiwnęłam głową i skierowałam się w stronę wskazanego działu. Rzeczywiście, było tam wszystko, czego szukałam. Czyli mleko. Wzięłam karton i skierowałam się do kas, które na szczęście nie zostały przeniesione. Zapłaciłam za moje jakże wielkie zakupy i wyszłam za sklepu. Kątem oka spostrzegłam siedzącego na ławce chłopaka, na którego wcześniej wpadłam w drzwiach.

<Ryûzaki?>

Od Ryûzaki'ego CD historii Caroline

- Ryûzaki, wstawaj! - usłyszałem
- Ta, jutro... - było tak rano, a wczoraj do późna pracowałem, no i jeszcze ten wypad do kina ze znajomymi mnie wymęczył
- Ryûzaki! Nie żartuj sobi! - ktoś tym razem trzepnął mnie poduszką
- Dobra wstaje, nie krzycz już. - podniosłem się i spojrzałem na zegarek. 8:00.
Rozejrzałem się po pokoju. Panował w nim straszny bałagan.
- Trzeba iść kupić coś na śniadanie, więc wstawaj.
Moja młodsza siostra rzuciła we mnie świeżą koszulą i wyszła z pokoju. Ubrałem się i przyszykowałem do wyjścia. Kiedy wychodziłem z domu była 8:30. Na ulicy prawie nikogo nie było, ale za to było bardzo zimno. Ruszyłem powoli przed siebie. Nienawidzę takiej pogody. Czemu nie może być już lata? Z takimi to rozmyślaniami doszedłem do sklepu, gdy wpadłem w jakąś dziewczynę.
- Mógłbyś trochę uważać.
- Sory, śpieszy mi się. - wzruszyłem ramionami i wszedłem do sklepu
[...] Gdy kupiłem co miałem kupić wyszedłem ze sklepu i usiadłem na ławce przed nim, patrząc się tępo na drzwi.

<Caroline? Pomysłu nie miałem ;3>

Od Lauren

Byłam okropnie zmęczona po tym beznadziejnym dniu w pracy. Ze trzy razy się pośliznęłam, przy czym dwa razy z tacą z jedzeniem. Potem zagapiłam się i wpadłam w ścianę. Cały bar się śmiał. Szef wyjątkowo upierdliwie mnie podrywał i dawał klapsy z tym swoim beznadziejnie figlarnym uśmieszkiem. Aha, i jeszcze jak jechałam rowerem do pracy to omało mnie jakiś debil w zielonym autku nie potrącił. Brrr!... Nie chcę już dziś robić nic a nic, tylko wejść do mieszkania, wsunąć się pod kołdrę i spać. No, może ewentualnie przed tym jeszcze poczytam książkę.
[...] Jak na złość nie mogłam zasnąć. Chciałam tylko spać, czy to aż tak wiele?! Najwyraźniej. Zaświeciłam lampkę nocną. Musiałam ochłonąć. Ubrałam się. Poszłam na spacer. Ledwo co oświetlone ulice Las Vegas wyglądają tak pięknie. Znaczy... Wyglądałyby pięknie gdyby nie ludzie śpiący na ławkach lub ledwo co chodzące grupki pijanych ludzi. No i jeszcze czasem można spotkać szczury. A poza tym to pięknie. Pierwszy raz widziałam tak bezchmurne niebo. Było tyle gwiazd! Usiadłam na jakiejś ławce nie zajętej przez kogoś śpiącego i gapiłam się. Po prostu gapiłam się dookoła. Póki nie zaczęły kleić mi się powieki. Ucieszyłam się, pomyślałam że może uda mi się w końcu zasnąć. Szybkim krokiem doszłam do mojego kochanego mieszkanka, zdjęłam szybciutko moje kochane buciki i szybkim zdecydowanym ruchem okryłam się moją kochaną kołderką. No i jeszcze przytuliłam mojego kochanego psa. I zasnęłam...
[...] Obudziło mnie światło z okna. Zaświeciło idealnie parę sekund przed brzdękiem budzika. Wstałam, pogłaskałam na dzień dobry mojego psa, i podeszłam do lodówki. Normalka, czyli albo mleko z płatkami, albo kanapki, ewentualnie zjem coś w barze. Wybrałam trzecią opcję. Zamknęłam lodówkę i odwróciłam się na pięcie w stronę łazienki.
[...] Fuck, głupia żyletka! Co ona robi na podłodze?! Dobrze, że nie czuję bólu. Podniosłam ją i odłożyłam na półkę, a ranę przemyłam wodą utlenioną i zakleiłam plastrem. Uczesałam włosy. Ubrałam kurtkę, kapelusz, szalik, buty, zabrałam rower, wyszłam i zamknęłam drzwi. Wzięłam do ręki mój pojazd i musiałam postarać się nie spaść z nim ze schodów. Zwykle jadę windą, ale teraz niestety się popsuła. Musiałam schodzić z 4 piętra z moim jednośladem. Zeszłam, nie zabiłam się. Yaaaay...

<Ktoś?>

poniedziałek, 23 czerwca 2014

Od Caroline

Szybkim krokiem przemierzałam chodnik, myśląc tylko o tym, żeby jak najszybciej znaleźć się w domu.Wracałam właśnie z klubu, otulona szalikiem tak, aby było widać mi jedynie oczy. Ale i tak niewiele to dawało. Ubrana byłam bowiem w czerwoną miniówkę, czarne botki i taką samą kurtkę, więc nawet najcieplejszy szalik nie mógł mi w niczym pomóc. Miałam do przejścia jeszcze kilka przecznic, może piętnaście minut drogi, więc nie było tak źle. Spojrzałam na wyświetlacz telefonu. Dwie nieodebrane wiadomości, jedno połączenie i dochodzi trzecia. Sean, Sean i... A któż to do mnie dzwonił? Nie znałam numeru, jednak nie zamierzałam się tym przejmować. Wkrótce stałam przed wejściem do klatki i szukałam kluczy. Nie miałam ich w kieszeni, więc zaczęłam przeszukiwać torebkę. Gdzie ja je wrzuciłam, do jasnej cholery?! Nie ma to jak stać przed blokiem i przeszukiwać całą zawartość torebki w poszukiwaniu kluczy. Nie ma ich. Oparłam się plecami o ścianę i westchnęłam ciężko. Jak teraz wejdę do bloku? Moim wybawieniem okazał się być młody chłopak, który prawdopodobnie również ty mieszkał. Otworzył drzwi i wszedł do środka, a ja tuż za nim. Po kilkunastu minutach byłam już umyta i leżałam w łóżku z kubkiem gorącej czekolady w ręce. Zasnęłam na krótko po tym.
[...]Obudziłam się tuż przed południem, sama z siebie. Nigdy nie wstaję tak wcześnie, ale dziś... Było ciut inaczej. Ubrałam się i zaglądnęłam do kuchni, w której zobaczyłam Seana przygotowującego śniadanie.
- Nie zamknęłaś drzwi w nocy. - poinformował mnie
- Widocznie zapomniałam. - mruknęłam i oparłam się na stole - Co na śniadanie?
- Będą omlety, ale jak kupisz mleko. - uśmiechnął się i wręczył mi banknot
Jednak ja odsunęłam jego rękę i wyciągnęłam z torebki mój portfel, a potem pomachałam mu nim przed oczami. Założyłam buty, kurtkę i szalik, a potem wyszłam na zewnątrz. Podążyłam wprost do małego sklepiku, w którego drzwiach zderzyłam się z jakimś chłopakiem.
- Mógłbyś trochę uważać. - burknęłam

<Jakiś chłopakk ;3>