Postanowiłem, że nie będę jej opowiadać o tym, co działo się w hotelu. To już może sobie sama przypomnieć. Ale nie musi, tak byłoby lepiej.
- Byłem z Cooper'em, czyli moim kolegą w klubie. Była też z nami taka dziewczyna, ale nie sądzę, byś ją kojarzyła. No i jak wracaliśmy to ten mój kolega Cię rozpoznał, ale ty zemdlałaś. No to Cię wziąłem do domu, bo nie wiadomo co by się stało, jakbym tego nie zrobił.
Dziewczyna spojrzała na mnie, a ja wziąłem pilota ze stolika i wyłączyłem telewizor. No bo po co ma iść, skoro i tak nie oglądam? A o czwartej nad ranem, to niczego ciekawego i tak nie ma.
- Czyli nic mi nie zrobisz? - upewniła się
Skinąłem głową.
- Ale najpierw powiedz mi, jak się nazywasz, bo trochę dziwnie mi rozmawiać z dziewczyną we własnym domu, nawet nie znając jej imienia. - powiedziałem - Ale, zaraz, gdzie moje maniery! Lucas jestem.
Zgaduję, że moje maniery zostały w jednym z nocnych klubów. No, ale cóż. Podałem dziewczynie rękę.
<Tai?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz