Zgodziła się. Umówiłyśmy się na spotkanie na parkingu przed marketem. Poprawiłam "tapetę", wsiadłam na rower, pojechałam windą na parter i wyjechałam. Korki, korki, korki, a ja sunęłam między autami. Jedyne co mnie zatrzymywało to czerwone światło. Dojechałam na parking przed Wa... A tam, nie chcę robić reklamy. Dojechałam na parking przed sklepem. Rozglądnęłam się dokładnie po wszystkich twarzach, nie znalazłam tam Yuki. Ale w sumie, chyba szybciutko przyjechałam, więc nie ma się co dziwić. Wyciągnęłam podnóżkę roweru i usiadłam na siodełku. Wyciągnęłam plakat i taśmę z koszyka na przodzie mego pojazdu. Przykleiłam plakat do najbliższego dużego słupa i wróciłam na rower. Gdzie ta Yuki? Chyba jestem zbyt niecierpliwa. Zapaliłam peta. Jakieś dzieci podeszły do plakatu. Potem jakieś starsze małżeństwo, potem jeszcze ktoś. Zadzwonił mój telefon. Nieznany numer. Czy już ktoś zobaczył ten jedyny plakat?!
-Halo?
-Halo, tutaj radio wave, wygrała pani 20 000 dol...
-Dziękuję, do nie uszłyszenia. - przerwałam na bezczela. A już się łudziłam, że mój pies się znalazł... wyrzuciłam jeszcze trochę żarzącego się papierosa na asfalt i zgniotłam podeszwą. Ze smutko-zawiedzeniem na twarzy obróciłam głowę w lewo i zobaczyłam, że jakieś auto jedzie prosto na mnie...
Ostatnie co tego dnia widziałam to Yuki ze łzami w oczach, stojąca nademną...
<Yuki, zmarłam, czy mnie uratują? c:>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz