- Caroline. Wystarczy?
- A jak na Ciebie mówią przyjaciele? - dopytywał się
- Caro, ale ty nie waż się tak do mnie zwracać. - burknęłam - Mogę już iść.
Chciałam wstać, jednak chłopak złapał mnie za rękę i na powrót posadził mnie na ławce.
- Nie, nie możesz. - powiedział pewnie
- To nie było pytanie. To było stwierdzenie.
<I co teraz zrobisz, Ryju?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz