Byłem podekscytowany, zgodziła się. Teraz pozostaje jedna kwestia, w co się ubiorę. Zajrzałem do szafy i ujrzałem... rumor i apokalipsę. Wszystko leżało byle jak, pogniecione. Raczej w szafie nic bym nie znalazł, trzeba było zasięgnąć radykalnych metod, których zapewne pożałuje. Wyszedłem ze swojego pokoju i zapukałem do pokoju naprzeciw.
-Co? - Doszedł głos ze środka.
-Potrzebuje pomocy, nie wiem w co się ubrać - powiedziałem odważnie, po krótkiej chwili drzwi się otworzyły i wyszła z nich moja siostra.
-Idziesz na randkę? - spytała z głupkowatym uśmiechem
-Nie, wychodzę po prostu z nowo poznaną znajomą na miasto.
-Niech będzie - Reachel weszła do mojego pokoju otworzyła szafę i wybrała jakieś w miarę odpowiednie ubranie. Kiedy naszykowałem wszystko była 15.30. Szybko wybiegłem z domu wsiadłem do mojego samochodu.
<Caroline, sorki że krótkie zmęczony jestem>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz