Spojrzałam zdziwiona na chłopaka, czyżby to był... Nie to nie możliwe, na pewno da się to w jakiś sposób wyjaśnić
- A jak to robisz? - zapytałam nalewając wina i siadając naprzeciwko
- Taka mała sztuczka - zaśmiał się i zaczął jeść, nie chciałam dopytywać dalej, ale miałam coraz więcej wątpliwości, czy czasem nie jesteśmy z jednego gatunku - Dobre - powiedział nagle
- Dzięki - uśmiechnęłam się wytrącona z myśli. Chłopak spojrzał na mnie dziwnie - Coś nie tak? - zapytałam
- Nie wszystko okej - powiedział od razu
- No dobrze - zajęłam się swoim posiłkiem. - Przyjdziesz na otwarcie? - zapytałam nagle, w końcu niedługo chciałam otworzyć, właściwie wypadało na to, że zostanie otwarta w moje urodziny, przynajmniej będę miała ładny prezent.
<Lu?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz