Burdel, klub, kino, burdel, restauracja, klub, kino, burdel.
I tak przez kolejne dwa kilometry, które przebyłem piechotą, bo motor mi nawalił. Cóż... Spacer nikomu źle nie zrobił jeszcze...
Przechodziłem przez ciemną uliczkę, w której właśnie jakaś dziwka obciągała z wprawą chuja jakiemuś kolesiowi. Widok codzienny w tym mieście. Podejrzewam, że za parę lat szmaty będą się pojawiać za dnia pod komisariatem i obsługiwać "stróży prawa". Wchodząc do jednego z wielu barów na wejściu zostałem zaczepiony przez jedną prostytutkę.
- Nie teraz Amando... Jestem zmęczony...- minąłem ją i wyszedłem przez zaplecze baru przepychając się przez tłum tańczących i pierdolących się ludzi
Wszedłem po drabinie na dach budynku i usiadłem na jego krawędzi obserwując miasto tętniące życiem w środku nocy. Zamknąłem oczy i zapadłem w coś w rodzaju snu. Otworzyłem je po kilku minutach i zobaczyłem, że przy drabinie ktoś stoi. Zarys postaci zbliżał się stopniowo w moją stronę.
- Wolniej się nie da iść? - powiedziałem od niechcenia w stronę przybysza
<Kogo przywiało na dach?>
Chciałbyś się pobić z Aniołkiem/Anielicą? Bo bym dokończyła..
OdpowiedzUsuń-Mila