Uhg! Tutaj nigdy nic nie wymyślę! Wzięłam moje projekty i wyszłam z domu. Udałam się w kierunku parku. Po chwili zalazłam wolną ławkę. Tak o wiele lepiej. Na świeżym powietrzu mózg pracuje lepiej. Po kilku godzinach miałam już ogólny zarys całego projektu.
Wzięłam arkusze pod pachę i udałam się z powrotem. Oczywiście ja, niezdara jak zwykle upuściłam wszystko. Pech chciał, że akurat wtedy zawiał porządny podmuch wiatru. Jasne. Wszystko się rozwiało. Potem pół godziny jak głupia biegałam i zbierałam kartki. Kiedy podniosłam ostatnią moim oczom ukazał się chłopak obok pięknej blondynki. Nie trzeba było długo czekać by się do siebie przylepili.
Ale coś było nie tak.
Chłopak zaczął się wyrywać ale na darmo. Dziewczyna trzymała go w żelaznym uścisku. Chłopak słabł (taka drama).
Podbiegłam do nich szybko i wbiłam dziewczynie paznokcie w kark. Dziewczyna oczywiście odskoczyła i zaczęła się wiercić, ale chłopak ją przytrzymał, więc mogłam skończyć wpuszczać do niej esencję, czyli substancję zabijającą demony.
Po chwili rozpłynęła się w powietrzu.
- Głupi demon - mruknął chłopak patrząc w miejsce gdzie przed chwilą stała blondyna.
- Ta... - bąknęłam - Dużo z ciebie wyssał?
Miałam na myśli duszę. Ten demon chciał wyssać duszę.
- A bo ja wiem? - podrapał się nerwowo w kark.
- Ok - westchnęłam i udałam sie w swoją stronę.
<Ryuzaki? Ahahahhaha uratowałam cię żulu ^^>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz