Gdy tylko dziewczyna opuściła pokój, wszyscy rzuciliśmy się w kierunku Mike'a i zaczęliśmy dopytywać się, co mu powiedziała. Jednak on przez cały czas się śmiał i nie mógł wykrztusić z siebie ani słowa. Jednak po dłuższej chwili udało nam się trochę uspokoić.
- Bawić się chce.
Tylko tyle zdążył powiedzieć, ponieważ po chwili wszyscy na nowo wybuchnęliśmy śmiechem. Co prawda, większość lodu rozsypała się po łóżku, jednak nie zamierzaliśmy się tym przejmować. No, a potem zaczęła się zabawa. Zamknęliśmy Steve'a w łazience, wychodziliśmy przez okno, skakaliśmy po łóżkach i robiliśmy wszystko to, co zazwyczaj kumple robią na wspólnych wyjazdach. Tylko dziewczyn nam brakowało.
- Ej, a może zadzwonimy do burdelu? Przyślą nam jakieś panny. - zaproponował Frank
Cooper, który w rzeczywistości miał na imię Greg i był z nas wszystkich najmłodszy najbardziej był za wcieleniem tego pomysłu w życie. Aż chciał wejść na stół i "coś nam pokazać", ale Steve go powstrzymał.
- Będzie trzeba znowu o lód wołać. - powiedział
- Trudno. - machnął ręką nasz "artysta" - Bierzcie telefon, numer może być w necie.
- Kretyni, co wam jeszcze do głowy przyjdzie? - zapytałem ze śmiechem
- A ty co, nie chcesz? - spojrzał na mnie Frank
Wybuchnąłem śmiechem i usiadłem na łóżku między kumplami, którzy właśnie otwierali laptopa i zaczęli szukać numeru do jednego z okolicznych klubów...
<Tai? xD>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz