Westchnęłam cicho i spojrzałam na niego, a potem zgasiłam papierosa na barierce.
- To ja wracam do pracy... wiesz, na stację. - mruknęłam
Nie czekając ani chwili, odwróciłam się w stronę schodów i kulejąc na prawą nogę powoli szłam do przodu. Modliłam się w duchu, abym nie spadła z drabiny i nie złamała lub nie skręciła sobie jeszcze czegoś. A na dzisiaj miałam tak wszystkiego dosyć, że postanowiłam wcześniej wrócić do domu. A co mi tam, pewnie nawet nie zauważą. Tylko... Co jeśli ten dupek nadal czeka na mnie gdzieś pod drzwiami?
<Christopher?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz